Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Apogeum"

Hej!  Dziś do zaprezentowania moim czytelnikom mam kolejną z prac konkursowych. Stwierdziłam, że warto ją opublikować również na blogu. Teraz to w wasze ręce wędruje pałeczka jury, więc wszelkie (konstruktywne) uwagi możecie do mnie zgłaszać. Zapraszam do lektury:)

„Apogeum”
Rozdział I  „Prowizoryczna codzienność” Budzę się około szóstej. Za oknem dość depresyjny widok, niebo pokryte ciemnymi chmurami, kompletnie niezachęcające do zwleczenia się z łóżka. Uderza mnie chłodny dotyk codziennej, nużącej rutyny. Anka obraca się plecami, a ja jak zwykle muszę stawić czoło rzeczywistości. Wstaję, zakładam szlafrok i po omacku szukam pod łóżkiem kapci. Zamiast znaleźć to, czego potrzebuję, dotykam stopą zwiniętej w kłębek Luli. Kotka pomrukując smacznie śpi. Po nieudanych poszukiwaniach kapci poddaję się i wychodzę boso z sypialni. W kuchni ratuję się kubkiem małej czarnej i zapalam papierosa. Iskra zapalniczki w dość subtelny sposób rozprasza panujący w pomieszczeniu półmrok. Anka, jak zwykl…
Najnowsze posty

Brak odwagi publicznego tworzenia wobec przymusowej anonimowości

Hej! Jednymi z najczęściej wypowiadanych sformułowań dotyczących mojej twórczej działalności są treści związane z ogólnym poinformowaniem mnie, że ktoś zagląda na pisaną ekranizację i czyta autorskie wypociny, jak i spostrzeżenie tego, co komuś podoba się najbardziej lub najmniej, a także przyznanie, iż jestem bardzo odważna skoro dziele się tym, co tworzę. Pragnę poruszyć tę ostatnią z przytoczonych kwestii. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że na blogu widać tylko efekt końcowy mojej pracy. To ile wątpliwości potrafię tłamsić w swojej głowie przed opublikowaniem czegokolwiek w przestrzeni publicznej widzi albo tylko mój chłopak albo nikt. Często samokrytyka sięga zenitu, ale mimo to nigdy nie usunęłam tego, co zaczęłam. Pewności siebie i odwagi udostępniania treści mojego autorstwa również nie dostałam, jako całkowicie bezradne niemowlę. Stworzenie bloga i pisanie w tejże przestrzeni internetowej? Wpadło do mojej głowy dość spontanicznie. Niczego nie oczekiwałam. Nie wiedziałam, w …

"Następstwo"

Hej ho! W ten niedzielny jeszcze letni wieczór pragnę zaprezentować dosłownie fragment z tego, nad czym obecnie pracuję. Z racji, że już bardzo dawno na pisanej ekranizacji nie było czegoś, co bezpośrednio odnosi się do mojego ulubionego zajęcia - tworzenia fabuły - postanowiłam to zmienić. Trochę słabo, że rzadko kto prócz najbliższych mi osób potrafi wydać opinię na temat mojej twórczości. Ja naprawdę nie gryzę i przyjmuję na klatę wszystko to, co konstruktywne. Uwierzcie, że nic tak nie przynosi jakiemukolwiek twórcy satysfakcji jak słowo od jego własnego odbiorcy. Nic innego mi nie pozostaje jak tylko pozostawić wam okruch o poniższej treści:)
Siedziała w drugiej ławce, zaraz obok okna. Jej lekko rudawe włosy oblewały niemalże złote promienie słońca, co jeszcze bardziej potęgowało wrażenie, iż na pierwszy rzut oka jej głowa zdawała się kipieć wyrazistą barwą. Odcieniem, który znienawidziła już od samej maleńkości, od momentu, gdy miała szansę w pełni świadomie rozumieć otaczającą ją…

Jak to możliwe, że nie odnalazłam się na najstarszym festiwalu literackim w Polsce?

Od czego się zaczęło? Od tego, że w lutym tego roku znalazłam konkurs literacki związany ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości. W tamtym momencie bardzo się podekscytowałam, gdyż do mojej głowy od razu wpełzła myśl dotycząca pewnej rodzinnej historii. Przypomniało mi się, że w pierwszej klasie liceum sporządziłam wywiad z babcią związany z sytuacją, którą przeżyła tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej. Pragnę podkreślić słowo PRZEŻYŁA, gdyż jeśli tak by się nie stało nie byłoby mniej tutaj. Moje podniecenie dotyczące tego, że będę mogła opowiedzieć historię obecnie prawie 90letniej kobiety opadło wraz z informacją, która nie pozwoliła mi wziąć udziału we wspomnianym przedsięwzięciu. W warunkach konkursu było jasne określone, że udział mogą brać tylko mieszkańcy wielkopolski - tematyka wymienionego wydarzenia szczególnie tyczyła się zrywu narodowowyzwoleńczego tegoż regionu (moi pradziadkowie byli powstańcami wielkopolskimi, więc nie bez przyczyny chciałam zost…

"GAME OVER"

Dziś w nocy naszła mnie bardzo silna potrzeba poruszenia pewnego aspektu w felietonie na moim blogu. Nie wiem skąd to pragnienie wkradło się do mojej głowy, ale ze względu na to, że w myślach zaczęłam układać gotowe zdania (od kiedy piszę systematycznie bardzo często tak mi się zdarza), które mogłabym umieścić w tym artykule, postanowiłam, że nie mogę czekać. O czym będzie moja pisemna paplanina? O stereotypie, który mówi, że po małżeństwie przed naszymi oczyma zmaterializuje się napis powszechnie stosowany w różnego rodzaju grach, a mianowicie: GAME OVER. Możliwe, że uznacie, że nie jestem zbyt kompetentną osobą do poruszania tego tematu przynajmniej ze względu na mój wiek, ale z racji, że wolność słowa panuje w tym i tak ściśle dziwnym państwie, a nikogo obrażać nie zamierzam to pozwolę sobie na zabieg wyrażający moją opinię.           Od kiedy pamiętam, zawsze byłam przeciwna sformułowaniu, że małżeństwo jakkolwiek ogranicza. Czy tylko ja mam wizję relacji, w której nikt nie jest w …

"Złaź z kanapy"

Podczas ostatnich Światowych Dni Młodzieży papież Franciszek nalegał, by ruszyć z kanapy, na której ciągle tak chętnie siedzimy. Choć wydarzenie to odbyło się dwa lata temu aktualność przekazu słów jego autorstwa nie przeminęła, tak jak przemijają czynniki składające się na naszą codzienność. Mimo, że jestem osobą wierzącą, nie będzie to artykuł skupiający się na duchowości. Nawiązanie do słów Ojca Świętego ma skonkretyzowane znaczenie, gdyż spora grupa osób rozgościła się na takiej metaforycznej kanapie i nie sposób jakkolwiek zwlec ich z wygodnego umiejscowienia. Opisywana kanapa to nic innego, jak strefa komfortu każdego człowieka. Przestrzeń, którą bardzo trudno przekroczyć, gdy znajdujemy się w sytuacji, która w sumie nie skłania nas do jakichkolwiek wymogów wobec własnej osoby. Po co? - usłyszymy od takich, którzy całkowicie rozleniwieni nie wyznaczają sobie żadnych celów. I nie, nie piszę o tym, by nakłonić kogoś do zadbania o formę fizyczną, a jeśli liczyliście na coś takiego …

"Pozory"

Hej! Dawno mnie tutaj nie było i raczej regularnie nie będzie.  Dzisiaj przychodzę do moich czytelników z dość swobodnie napisanym felietonem. Z tekstem, w którym ujawniam, jakie tendencje coraz bardziej mnie niepokoją w dzisiejszej rzeczywistości. Zapraszam do dyskusji i wyrażania swoich opinii, czy to tutaj, czy na Facebooku albo Instagramie. 
Mam dziewiętnaście lat i nie potrafię zrozumieć mechanizmów, jakimi rządzi się dwudziesty pierwszy wiek. Zdawałoby się, że ilość wiosen, jakie liczę powinna wskazywać na to, że jestem doskonale zaznajomiona z wirtualnym światkiem. Otóż nie, wycofałam się z tego już jakiś czas temu. W momencie, gdy zrozumiałam, że to ile mam znajomych na Facebooku i lajków pod zdjęciem nie definiuje prawdziwej mnie. Choć wspomniana platforma powoli odchodzi w niepamięć, a zastępuje ją Instagram, to tam już kilka lat temu zauważyłam zachodzące dość niepokojące procesy. Przyznam, że sama ulegałam tendencji „nie ma określonej liczby lajków usuwam zdjęcie” i jak głu…

"Chwila" cz. 3

Tomek wracając do mieszkania czuł w swym sercu ogrom pustki. Na obliczu chłopaka malowało się rozczarowanie. Jego kroki zdawały się na tyle ciężkie, że za każdym razem, kiedy to stopy spotykały się z płytą chodnika, echo co chwilę powtarzającej się czynności niepokoiło przechodzących obok ludzi. Być może ich zaabsorbowanie wynikało też z faktu, że dorosły mężczyzna szedł ubrany w koszulkę, która odznaczała się żółtawo – brązowo plamą. Niektórzy z przechodniów swym obliczem zdradzali zażenowanie. Pewnie było to spowodowane tym, że w dobie idealizacji rzeczywistości, ktoś odważył się wyjść na ulicę z rzucającym się brakiem schludności swej aparycji. Niektórych jednak wcale nie obchodziło to, jak wygląda mijający ich przechodzień. Nic dziwnego. Prawdopodobnie było to wyrazem szerzącej się z niepowtarzalną szybkością, jak i powszechnością znieczulicy. Choć twarz mężczyzny zdradzała wiele, nikt nie odważył się spytać o to, czy wszystko w porządku. Powieki należące do jego wyraziście zie…